Karpacz - spóźniony urlop
Urlopu z tamtego roku nie wykorzystałem jeszcze prawie wcale, więc kierownik kategorycznie wypychał mnie na wypoczynek, byle do końca pierwszego kwartału. Ponieważ żona była akurat na wychowawczym, a dziadkowie tacy mili, że postanowili przygarnąć nasze maleństwo na ten tydzień, więc pojechaliśmy do Karpacza. Najpierw miałem sporo problemów, by przekonać Alę, że Adaś jest już na tyle duży i ma dobry kontakt z moimi rodzicami, że możemy sobie zrobić urlop. Potem, już w Karpaczu, dość długo perswadowałem, że warto jest wybrać lepszy hotel, bo nas na niego stać i zasłużyliśmy sobie. W końcu moja siła przekonywania wzięła górę nad wątpliwościami żony i zakwaterowaliśmy się w hotelu
Karpacz. Naprawdę świetny obiekt - czterogwiazdkowy, oddany do użytku zaledwie przed dwoma laty, z wszelkimi wygodami. Sam Karpacz cudowny. Nieco inny niż znane nam kurorty tatrzańskie i bieszczadzkie, ale nie odbiegający od konwencji wysokogórskiego miasta. klimatu tych miejsc nie da się porównać do niczego innego na ziemi. Ferie udały się nam doskonale.
Podobne artykuły: