Karpacz - Andrzejkowa
Na Andrzejki miałem siedzieć w domu, bo moja praca semestralna była jeszcze w proszku i chciałem nadrobić stracony czas. Opóźnienie wynikało oczywiście z moje niesystematyczności, ale tego nie nauczę się chyba nigdy, zawsze wszystko na ostatnią chwilę. Znajomi jechali do Karpacza i ja sam nawet byłem zainteresowany, ale jak zobaczyłem, że zmarnotrawiłem tyle czasu, to od zamiaru odstąpiłem. Kiedy kumple pokazali mi w internecie pensjonat
Karpacz i przedstawili mi program andrzejkowego wieczoru, to zdecydowałem się jednak pojechać. Karpacz spodobał mi się tak bardzo latem, że to ja wyszedłem z propozycją zorganizowania tak Anrzejek, a teraz miałbym z tego zrezygnować? Nie zawiodłem się i tym razem. Miasto jest urokliwe. Przez te dwa dni pochodzilismy trochę i po Karpaczu i po górkach. Śnieg jeszcze nie spadł, co na tą porę roku jest niespotykane, więc trzeba było zobaczyć Śnieżkę w nieco innej oprawie, niż w lipcu. Zabawa andrzejkowa udała się wyśmienicie i żałowałbym tylko, że nie pojechałem. A z pracą zdążyłem, po prostu farciarz ze mnie i tyle.

Podobne artykuły: